piątek, 30 października 2015

Is/Are, His/Her - prosta zabawa ruchowa

Nauczyciele są grupą zawodową narażoną na frustrację. Serio. W dobie elektronicznego wszystkiego, gdzie dzieci mają na wyciągnięcie ręki swoje wypakowane grami smartfony trudno je zadowolić. Minęły czasy kiedy dzieci piszczały z podniecenia na widok tablicy multimedialnej czy komputera...
Trudno mi ich zaskoczyć - ale oni zawsze potrafią zaskoczyć mnie.

Czasami zdarza się, że kupuję, zbieram, zdobywam najróżniejsze materiały, potem godzinami wycinam i kleję myśląc o uśmiechu na dziecięcych buziach an widok mojego dzieła i wspaniałej, przeprowadzonej w oparciu o nie, lekcji. Jak często moja wizja się sprawdza?

Tak, niezbyt często.

Czasami jednak sytuacja jest odwrotna. Na poczekaniu  wpada mi do głowy jakiś pomysł. Nie wydaje się ani szczególnie ciekawy ani atrakcyjny a okazuje się, że dzieci po prostu urzekł. Tak było w przypadku poniższej, ehkem, zabawy. Może być ona modyfikowana w zależności od okoliczności.

Na tablicy piszę coś takiego:




W pierwotnej wersji było to tylko  is i are umieszczone po prawej i lewej stronie tablicy. Wtedy zabawa polegała na tym, że uczniowie na komendę np. glasses musiemy przebiec na lewą stronę klasy, bo liczba mnoga. Mother - i uczniowie przebiegają na prawą. Szybko pojęli zasady.

Teraz, kiedy wiedzą już o co chodzi, mogłam skomplikować trochę grę, dodając her i his. Teraz komendy brzmią np.

My mother's glasses

My mother - czyli her. Mamy je po lewej stronie tablicy, czyli przebiegamy na lewą stronę klasy. Glasses - czyli are. Jest na dole, więc uczniowie kucają (po lewej stronie klasy :))

Is może oznaczać np. podniesienie rąk do góry.

Wypróbujecie? Ciekawa jestem czy w innych klasach zabawa również spotkałaby się z tak bezbrzeżnym uwielbieniem :)

środa, 28 października 2015

Jak poprawić dyscyplinę w klasie?

Dziś przedstawiam Wam totem, czyli mój pomysł na poprawienie dyscypliny w klasie. Pomysł jest jeszcze niesprawdzony, ale mam nadzieję, że dzięki niemu uczniowie będą chętniej respektować zasady panujące w klasie.

Jednym z większych problemów jest, wygłaszanie niepotrzebnych komentarzy,często bez podniesienie ręki. Często również uczniowie zgłaszają się, ale zniecierpliwieni namyślaniem się kolegi wybranego do odpowiedzi - sami jej udzielają.

Pomyślałam, że może gdyby zasada ta była bardziej namacalna, łatwiej byłoby im jej przestrzegać. Tak oto powstał totem - ucieleśnienie reguły "dzieci [...] głosu nie mają" ;) Wygląda on tak:


Tak więc jak widzimy, totem jest rolką po papierze obklejoną kolorowym papierem. Jak więc ten, bądź co bądź, odpad, miałby się przyczynić do poprawienia dyscypliny?

Totem jest równoznaczny z udzieleniem głosu. Mam totem - mogę mówić. Nie mam totemu, - nie odzywam się. Chęć przejęcia totemu uczniowie będą, tak ja do tej pory, sygnalizować poprzez podniesienie ręki. Mam nadzieję, być może płonną, że znacznie ograniczy to harmider w klasie. Na początek na pewno - każdy w końcu będzie chciał pomacać totem ;)

Drugą rzeczą którą mam zamiar wprowadzić w swojej klasie są punkty karne za złe zachowanie. Każdy uczeń będzie miał przed sobą na lekcji kubeczek, do którego - jeśli będzie się zachowywał źle - trafi koralik.


Jeśli po zakończeniu lekcji w kubeczku ucznia będą jakieś koraliki, nie dostanie pieczątki (10 pieczątek - drobna nagroda). Pomysł z koralikami i kubkami nie byłby konieczny, gdybym tylko potrafiła sprawiedliwie rozdzielać pieczątki. Przyznaję się jednak do pewnej niekonsekwencji w tej materii, czasami trudno było zdecydować komu się ona należy, a komu nie. Teraz, mam nadzieję, będzie prościej i sprawiedliwiej.

A Wy jakie macie sposoby na utrzymanie dyscypliny?

niedziela, 25 października 2015

Lekcja na Halloween, czyli jak postraszyć uczniowskie potworki

W dzisiejszym wpisie zdradzę jak planuję spędzić Halloweenową lekcję. Jest ona długo wyczekiwana przez uczniów i nie chciałabym ich rozczarować :) W wiekszości, bazą były dla mnie genialne pomysły zaczerpnięte z innych blogów.

Co zatem bedę robić?

Gwiazdą mojej lekcji zamierzam uczynić zaadaptowane na dynię pudełko po butach. Na początku planowałam potwora, ale w domu znalazłam jedynie pomarańczowe kartki. Po obklejeniu i wycięciu otworu gębowego, moje dzieło wygląda tak:


Jestem bardzo zadowolona z efektu! Minus? Dyni brzydko pachnie z ust - nowymi butami :)

Po co mi taki gadżet? Miałam zamiar wykorzystać ją jako urozmaicenie kalamburów. Do jej ust włożę pozwijane karteczki, na których umieszczone są hasła związane z Halloween.


Przykładowe hasła:

ghost, vampire, spider, mummy, witch, broom, skeleton, bat

Uczniowie kolejno bedą sięgać dyni do ust (mam nadzieję, ze nie połamią jej zębów!) i wyciągać po jednym haśle. Następnie będą je musieli pokazać, a reszta będzie zgadywać.

Oczywiście zanim się tym zajmiemy, bedziemy musieli odświeżyć Halloween'owe słownictwo. Tutaj z pomocą przyszły mi karty do gry w memory. Mam zamiar obejrzeć je wspólnie z uczniami i starać się z nich wyelicytować angielskie odpowiedniki rzeczy które zobaczą.


Ja użyłam tych: http://www.memozor.com/memory-game-online-free/memory-to-print/halloween-cards Polecam!

Ostatni genialny pomysł znalazlam na blogu Let's read in English (https://letsreadinenglish.wordpress.com/). Chodzi o starą bajkę Meg and Mog, opowiadającą o czarownicy. Obejrzałam kilka odcinków i uważam, że jest świetna. Co najlepsze, jest wiele odcinków odpowiednich na różne okazje, nie tylko Halloween.

Jeden odcinek trwa około 5 minut, planuję pokazać jeden uczniom na zakończenie lekcji. Mam nadzieję, że po powtórce słownictwa nie będą mieli problemów ze zrozumieniem.

Jeśli zostanie nam jeszcze trochę czasu mam też karty pracy zwiazane z bajką. Link do nich również znajdziecie na blogu Let's read in English.


Podobną lekcję planuję przeprowadzić w różnych grupach wiekowych. Myślę, że bedzie odpowiednia zwrówno dla 3 klasy jak i dla 5 (takie uczę). No, moze zamiast Meg and Mog, piatoklasistom pokażę fragment Nightmare Before Christmas :)

A co szykujecie na Halloween?

piątek, 23 października 2015

Come to me, white shoes!, czyli zabawa utrwalająca nazwy ubrań

Pomysł który dzisiaj przedstawię także nie pochodzi z mojej głowy, ale spodobał mi się na tyle, że w najbliższym czasie wykorzystam go na swojej lekcji. Znalazłam go w w książce dedykowanej lektorom Angielski w Zabawie. (Aleksandra Zadura-Wnuk. 2012, Angielski w Zabawie. Poznań: Wagros)

Zabawa dobrze się nada jako urozmaicenie lekcji, która w przypadku pracy z moim podręcznikiem, po fazie prezentacji słownictwa wymaga od ucziów dużo pisania. I jeszcze więcej pisania. Poza nazwami ubrań zabawa,mam nadzieję, pomoże zapamietać uczniom również konstrukcję "I'm wearing...", czyli mam na sobie.

Dobrze, więc na czym rzecz polega?

Uczniowie kolejno wychodzą na środek i opisują co mają na sobie np.

I'm wearing blue shoes, red T-shirt and black trousers.

Dobrym pomysłem będzie też rozdanie uczniom zdjęć różnych dziwacznie ubranych osób. Po pierwsze będzie śmieszniej, a po drugie będziemy mogli pokierować zabawą tak, by wystąpiły wszystkie słówka. Trudno żeby na lekcji ktoś rzeczywiście był ubrany w czapkę i rękawiczki.

Kiedy wszyscy się przedstawią, wołamy poszczególnych uczniów na środek zamiast imion używając... części ich garderoby. Np.

Green hoodie, come to me!

Yellow shoes and black shoes, come to me! (dwoje uczniów)

Jako że dopiero co uczyliśmy się określać położenie, mam zamiar trochę wzbogacić zabawę dając komendy jak np.

Green hoodie, stand behind the yellow T-shirt.

Mam nadzieję, że zabawa przypadnie do gustu uczniom i pozwoli im się na chwilę oderwać od książek :)

Wracając jeszcze na moment do książki Angielski w Zabawie. Czy ją polecam? I tak i nie. Zaproponowane zabawy są bardzo proste, niektórych z nich szczerze mówiąc nie nazwałabym nawet zabawami. Na to wszystko moglibyśmy wpaść sami gdybyśmy się zastanowili. Tylko po co? W książce mamy zebrane wszystko w jednym miejscu, nie musimy się głowić, wystarczy spojrzeć na odpowiedni dział tematyczny i już. Myślę, że za cenę około 20zł warto książkę kupić - ja nie żałuję.



czwartek, 22 października 2015

Puzzle z czasowników nieregularnych

Żmudną naukę czasowników nieregularnych postanowiłam urozmaicić... układaniem puzzli.

Wydrukowałam więc obrazek, który miał ukazać się naszym oczom po poprawnym ułożeniu:


Polecam zrobić to na grubszej kartce- dzieci mają silne właściwosci destrukcyjne. Na odwrocie wydrukowałam listę przykładowych czasowników nieregularnych.


Teraz należało puzzle pociąć. Pierwszą kolumnę (po polsku) zostawiłam nienaruszoną, żeby mogła nam posłużyć za szkielet.


Teraz do naszego szkieletu możemy dokładać kolejne elementy. Robią to kolejni uczniowie.


Kiedy uczeń uzna, ze dany element pasuje, pozwalamy go odwrócić. Powtarzamy do czasu, aż powstanie cały obrazek (kiedy dołożymy wszystkie elementy, odwracamy też "szkielet").




poniedziałek, 19 października 2015

Wymyślże coś, czyli klasowa historyjka

Dzisiejsze ćwiczenie przygotowałam właściwie na kolanie, widząc na lekcji znużenie moich uczniów przerabianym tematem. Tematem tym był czas Past Simple. Gramatyka - to wiele wyjaśnia.

Chciałam dać uczniom chwilę oddechu, a jednocześnie "zmusić" ich do produkcji zdań w czasie Past Simple. Z pomocą przyszło mi ćwiczenie polegające na układaniu wspólnej historyjki. Wydrukowałam i pocięłam karteczki w równymi słówkami: były tam czasowniki, rzeczowniki i przymiotniki.



Na zdjęciu widoczny mój błąd: is zamiast be :)

Uczniowie kolejno losowali po jednej karteczce i układali z danym słowem zdanie w czasie Past Simple. Zdania musiały się łączyć ze sobą w logiczną całość, żeby powstała historia. Nam wyszła o magicznych butach i kocie ludożercy :)

Można się też zainspirować tym ćwiczeniem: http://firstideakit.blogspot.com/2015/10/cwiczenie-budowy-czasu-present-simple.html i poza wyrazami losować także plusy bądź minusy (w przypadku historyjki pytajniki są bez sensu).

piątek, 16 października 2015

Less is more, czyli wyścigi kasztanów




Ostatnio nazbierało mi się z jedną grupą sporo gramatyki. Czas Present Simple, Present Continuous i Past Simple mieszał się w głowach moich uczniów w jeden, dziwaczny twór. Co oczywiście nie oznacza, że mieli ochotę dłużej te zagadnienia ćwiczyć. Udało mi się ich obłaskawić kasztanowymi wyścigami :) Zależało mi, żeby na lekcji przerobić jak najwięcej zdań, w których będzie trzeba w poprawny sposób użyć odpowiedniego czasu. Wykorzystałam m.in karty pracy z bloga Ilony: http://ilonapp.blogspot.com/2015/08/present-simple-or-past-simple.html Dziekuję!

Po powtórzeniu teorii zastosowania i użycia czasów, poprosiłam uczniów o samodzielne wykonanie zadań. Ja w tym czasie zabrałam się za przygotowanie klasy. Kredą narysowałam na podłodze tor, który podzieliłam na kilkanaście pól. Na początku napisałam START, a na końcu META. Ustawiłam na STARCIE nasze kasztanowe pionki, które rozróżnialiśmy po kolorowych chorągiewkach.

Przepraszam za marne zdjecie, zrobione w klasie telefonem. Mam nadzieję, że coś widać :)



Uczniowie czytali zdania po kolei, jeśli ich odpowiedź była poprawna, mogli osobiście przesunąć swojego kasztana pole do przodu :) Jeśli odpowiedź była błędna, odpowiadał uczeń, który pierwszy się zgłosił. Jeśli jednak ochotnik udzielił niepoprawnej odpowiedzi, musiał cofnąć swojego kasztana.

Zabawa spodobała się tak bardzo, że po skończeniu karty pociągneliśmy ja dalej. Ja pisałam na tablicy zdania po polsku (w czasie Present Simple, Continuous i Past Simple), a uczniowie musieli poprawdznie przetłumaczyć je na angielski.

Najwięcej radości dał dzieciom moment, kiedy kasztany przekroczyły metę i zaczęły "iść" po ścianie (przy pomocy masy mocującej) :)